Strona ta wykorzystuje cookies 🍪 W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".
tel. 63 27 20 810 lub 63 26 27 503  um@kolo.pl  |  3 Września 2026 r. Imieniny: Grzegorza i Izabeli

Milionerzy w pocerowanych skarpetkach… spacerkiem po dawnym Kole

Dodane: 02 Wrzesień 2026  12:28:28   Opublikował: Piotr Kapalski
Brak zdjęcia
To jeszcze nie tak dawno, bo dobre 30 lat temu — kasiory, wtedy o sporych nominałach, w naszych portfelach, no może nie we wszystkich, było co niemiara. Zachowały mi się banknoty z tamtych lat. Co tam Zachód, co tam Ameryka — każdy z nas w tej naszej ukochanej ojczyźnie o nazwie Polska Rzeczpospolita Ludowa był milionerem. Średnio miesięczne zarobki kształtowały się w wysokości od 3,1 do 5,3 miliona złotych. A że rachunki były słone, w niektórych przypadkach aż nadto, i trzeba było za nie sporo bulić — to już inna sprawa. A co tam, każdy z nas był przecież milionerem.

Pomimo drożyzny stać było nas na bochenek chleba za 7 400 zł, na kostkę masła za 15 000 zł, na kilogram mąki pszennej minimum za 3 500 zł, na kilogram cukru za 14 000 zł, za litr mleka 5 700 zł, za kilogram kiełbasy zwyczajnej 61 200 zł, za kilogram wołowiny z kością 19 500 zł, a przy napływie apetytu za zwykły jogurt mleczny trzeba było wtedy wyłożyć z portfela dobre 8 000 zł — bo jak tu dziecku odmówić.

Często była to towarowa fatamorgana, a na półkach kolskich sklepów spożywczych nie zawsze można było ujrzeć coś więcej niż dominujące wówczas, występujące w nadmiarze butelki octu w cenie 3 000–5 000 zł za litr, sól w cenie 600 zł za kilogram oraz zapałki kosztujące 2 500 zł za paczkę. Innych cen sklepowych z tamtych czasów nie przytaczam, bo to już trudniej — jedynie artykułów tych podstawowych.

A banknoty o nominałach pół miliona, jeden milion czy dwumilionowe zawsze, przezornie, w razie czego, miałem przy sobie. Byłem świadkiem, jak banknotem stuzłotowym, przy literatkach pewnego trunku, jego degustatorzy podpalali z „wielkopańskim” gestem papierosy. Ano milionerzy.

Znane w tamtych czasach było powiedzenie o wielu z nas — „milionerzy w pocerowanych skarpetkach”. Ile było w tym prawdy? A to pozostawiam już Państwu.

PS Załączam foto zachowanego w moim posiadaniu z tego okresu wiadra emaliowanego, importu z ówczesnego ZSRR, którym „Bratni Przyjaciel” ze Wschodu m.in. podtrzymywał będącą w letargu naszą krajową gospodarkę. Cena wiadra, które na przydział można było dostać m.in. i w gospodarczym przy Starym Rynku, nie zachowała się.

Foto — banknoty o wysokich nominałach, ze zbioru własnego autora.

Tekst opracował Ryszard Borysiewicz

GALERIA ZDJĘĆ

Blog Burmistrza
Miasta Koła

Kalendarium wydarzeń

Strona stworzona przez F&A MEDIA