Jak opowiadają „starzy ludzie", często zamkowi bywalcy, to w zamkowych ruinach przy dźwiękach klasztornych dzwonów z Koła, w samo południe napotkać można było staruszkę na czarno ubraną, niosącą sporą ilość zebranego chrustu, która nagle znikała za zamkowym wzgórzem. A to w nocy na zamkowym wzgórzu ktoś rozpalał ognisko, a to z zamkowej wieży słychać było ludzkie jęki i zwierzęce wycia, a to na zamkowych murach o północy ukazywała się biała kobieca postać i słychać było jej płaczliwe zawodzenie. Ale czy to była prawda?
Jak przekonywali wówczas uczestników wyprawy rowerowej jej organizatorzy, nasz kolski zamek był od dawien dawna, zawsze, niezwykle tajemniczy.
Wzorem poprzednich wypraw jej uczestnicy poszukiwali starych dat wyrytych na cegłach muru zamkowego. Największą jednak przygodą było odkrycie dwóch listów — przesłań od samego króla Kazimierza III Wielkiego do mieszkańców Koła, datowanych na 18 lipca 1362 roku. W pięknie zdobionych dokumentach król Kazimierz Wielki nakazywał potomnym mieszkańcom grodu Koło dbanie o kolski zamek, jak i o królewskie miasto nad rzeką Wartą. Odezwy monarchy z czasów średniowiecza, sprzed 664 lat, obecnie można zobaczyć w Klubie LOK „Kolska Starówka".
Uczestnikami wyprawy na kolski zamek byli: Kowalski Andrzej — kierownik wyprawy, Borysiewicz Ryszard, Szadkowska Alina, Frątczak Alina, Brzoska Teresa, Gołdych Grażyna, Nuszkiewicz Tomasz, Borysiewicz Roman, Łuczyński Stanisław, Szadkowski Adrian, Szadkowski Emanuel, Templin Aleksandra, Templin Wiktor, Olkowski Gracjan, Malec Anna, Malec Szymon oraz Malec Jakub.
Wakacyjna przygoda z kolskim zamkiem zakończyła się w Klubie LOK „Kolska Starówka" przy ciepłej wędlinie, bułce i herbacie z sokiem malinowym, przygotowanych przez Małgorzatę Stężewską.
Foto archiwalne Klubu LOK „Kolska Starówka"
Tekst opracował Ryszard Borysiewicz