Strona ta wykorzystuje cookies 🍪 W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".
tel. 63 27 20 810 lub 63 26 27 503  um@kolo.pl  |  1 Lutego 2026 r. Imieniny: Brygidy i Ignacego

Jarzmo – siundy – koromysło...

Dodane: 01 Luty 2026  12:03:03   Opublikował: Piotr Kapalski
Na zdjęciu widać starszego mężczyznę stojącego na placu, który niesie na ramionach drewniane nosidło z dwoma metalowymi wiadrami. Ubrany jest ciepło, a scena wygląda na spokojną, codzienną sytuację na świeżym powietrzu.
W latach 50. XX wieku i jeszcze na początku lat 60. często na ulicach Kolskiej Starówki spotkać było można, o każdej porze roku, kobietę czy też mężczyznę noszących na nosidłach wiadra napełnione wodą z ulicznych pomp.

Pamiętam, jako młody chłopak, jak z pompy na dawnym placu PZPR koło ratusza, a także z pompy przy placu Bohaterów Stalingradu, gdzie wtedy mieszkałem, nosiciel napełniał wiadra wodą, doczepiał je do haków przy nosidłach i zanosił pod wskazany adres. Pamiętam też, że moi rodzice korzystali z usług nosicieli wody podczas domowego prania, gdy jeszcze byliśmy zbyt mali.

Nosiwoda brał wtedy 5 złotych od wiadra (z rybakiem). A tych wiader zapewne było sporo, więc opłacało się to nosicielom. Za pobraną wodę z miejskiej pompy nie ponosiło się wówczas żadnych kosztów – woda była gratis.

W tamtych latach Kolska Starówka nie była jeszcze ani zwodociągowana, ani skanalizowana, a do odprowadzania nieczystości służyły jedynie uliczne rynsztoki. Tak dawniej bywało.

Według zapisów archiwalnych nosidło do wody, czyli jarzmo, siundy czy też koromysło, było drewnianym przyrządem wspomagającym noszenie wody w konewkach i wiadrach. Ułatwiało ono nosiwodzie dźwiganie dwóch wiader z wodą. Składało się z drewnianej belki z wyżłobieniami na barki oraz dwóch łańcuchów z haczykami. Wcięcie na szyję wykonywano po to, aby nosidło pewnie spoczywało na obu ramionach. Na obu jego końcach przymocowane były pręty metalowe lub łańcuchy z hakami do wieszania wiader z wodą.

Dzisiaj pozostało już tylko wspomnienie o nich sprzed niemal 70 lat, zachowane w pamięci podeszłych wiekiem mieszkańców Koła.

Foto: Ryszard Borysiewicz – nosidło (koromysło, siundy) z lat 30. XX wieku, ze zbiorów prywatnych pana Jana Czai z Krzymowa. Pan Jan Czaja prezentuje nosidła. No i autor felietonu.

PS. Serdecznie dziękuję panu Janowi Czai z Krzymowa za pomoc przy realizacji tego felietonu.

Tekst opracował Ryszard Borysiewicz

GALERIA ZDJĘĆ

Blog Burmistrza
Miasta Koła

Kalendarium wydarzeń

Strona stworzona przez F&A MEDIA