Strona ta wykorzystuje cookies 🍪 W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".
tel. 63 27 20 810 lub 63 26 27 503  um@kolo.pl  |  7 Stycznia 2026 r. Imieniny: lucjana i Rajmunda

Znałem ich jeszcze z lat dziecięcych - spacerkiem po dawnym Kole

Dodane: 05 Styczeń 2026  09:33:10   Opublikował: Piotr Kapalski
Na zdjęciu widać dwóch mężczyzn odśnieżających śnieg: jeden używa metalowej łopaty, a drugi drewnianej. Pada śnieg, a w tle znajduje się zaśnieżona ulica oraz budynki i kamienice.
A któż z mieszkańców wyspowej części miasta Koła ich nie znał? Spotkać ich można było wszędzie i często. „Dzień dobry… jak szanowne zdrówko…”. Pozdrawiali przy okazji spotkania znajome im osoby, z podaniem dłoni, a nawet z ucałowaniem kobiecej ręki. Uważam, byli super chłopakami, chociaż jak wielu z nas wtedy i oni mieli swoje problemy. Nie zawsze im wychodziło tak, jakby tego chcieli.

Znałem ich od dawien dawna, a poznałem ich tak na dobre w latach 90., gdy przy ulicy Rzeźniczej, w świetlicy środowiskowej MOPS, na chwilę ulokował się Klub Młodzieżowy LOK „Kolska Starówka”. Znałem ich jeszcze z dawnych lat dziecięcych, gdy wspólnie dorastaliśmy na staromiejskich placach zabaw, a między nami, chłopakami na Wyspie, różnie bywało.

To o Edku Ostrowskim i Gienku Szkudlarku moje wspomnienie. Jak wielu z nas, „Wyspiarzy”, mieli i oni swoje ksywy. Edek mienił się jako „Maharadża” czy „Śledziu”, natomiast Gienek jako „Paluch”. Skąd wzięły się te ich ksywy, jak przyznali kiedyś w rozmowie ze mną, sami nie wiedzieli. To ich kumple te ksywy im „przylepili” i tak pozostało.

Nie potrafili mi w niczym odmówić, gdy byłem radnym Rady Miejskiej i gdy chodziło o dobro tych najmłodszych z Kolskiej Starówki, przychodzących do klubu na miskę zupy. Chętni w pomocy przy organizacji czy to kuligów podczas ferii zimowych, czy to przy organizacji ognisk dla dzieciaków, a także i konkursów strzeleckich, no i przy organizacji zabaw tak dla dzieciaków, jak i dla dorosłych. Latem, gdy z grupą dzieci chodziliśmy nad kanałek w Ruszkowie kąpać się, oni nie odmówili mi czuwania nad ich bezpieczeństwem. Podobnie jak i podczas grupowej kąpieli dzieciaków przy ul. Asnyka „na Browarku”. A gdy dawniej zawiało okolice świetlicy śniegiem podczas tęgiej zimy, nieproszeni sami brali łopaty do ręki.

Odeszli kilkanaście lat temu, trochę przedwcześnie, tak na zawsze. I dlatego o nich to moje wspomnienie.

Foto archiwalne Klubu LOK „Kolska Starówka” z 6 stycznia 1996 roku z ulic Rzeźniczej oraz Kilińskiego i Kościelnej, obecnie Wyszyńskiego. Na foto sprzed 30 lat widoczne nieistniejące już budynki: dawny blok mieszkalny przy ul. Kościelnej 6 oraz fragmenty budynku dawnej świetlicy MOPS przy ul. Rzeźniczej.

Tekst opracował Ryszard Borysiewicz

GALERIA ZDJĘĆ

Blog Burmistrza
Miasta Koła

Kalendarium wydarzeń

Strona stworzona przez F&A MEDIA