Strona ta wykorzystuje cookies 🍪 W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".
tel. 63 27 20 810 lub 63 26 27 503  um@kolo.pl  |  3 Czerwca 2026 r. Imieniny: Leszka i Karola

Bikiniarze i kociaki... Spacerkiem po dawnym Kole

Dodane: 02 Czerwiec 2026  09:40:51   Opublikował: Piotr Kapalski
Grupa młodych ludzi w stylu retro lat 50. na brukowanej ulicy. Czterech mężczyzn opiera się o zabytkowy samochód w marynarkach w kratę i krawatach. Dwie kobiety w spódnicach i swetrach stoją obok. W tle szyld KAWIARNA.
Subkultury młodzieżowe od niepamiętnych czasów były wzorem do naśladowania, głównie w środowiskach miejskich. Pomijam tu organizacje młodzieżowe, takie jak ZMW, ZMS czy ZSMP. Do subkultur bliższych naszym czasom należeli m.in. gitowcy („git-ludzie”), szalikowcy (kibice stadionowi), blokersi (mieszkańcy osiedli), punki (nieuznający autorytetu policji, wojska itp.) oraz hipisi („dzieci kwiaty”, przeciwnicy konfliktów i wojen).

Chciałbym jednak wspomnieć o jednej, najbardziej widocznej w Kole na ulicach miasta w latach 50. i później jeszcze w latach 60. XX wieku, dziś już niemal zapomnianej grupie – bikiniarzach.

Była to pierwsza polska subkultura młodzieżowa okresu powojennego, istniejąca niemal do połowy lat 60. XX wieku. Bikiniarze buntowali się przeciwko szarej rzeczywistości PRL-u. Ich dziewczyny nazywano „kociakami”. Razem stanowili ikonę stylu. Bikiniarze manifestowali swoją odmienność ekstrawaganckim ubiorem, fascynacją kulturą amerykańską oraz muzyką jazzową. Nazywano ich także „bażantami” i „fagasami”.

Ich strój składał się z obszernych, barwnych marynarek z szerokimi ramionami, wąskich i przykrótkich spodni, kolorowych skarpetek oraz butów na grubej podeszwie. Obowiązkowym elementem garderoby był szeroki, jaskrawy krawat z nadrukiem przedstawiającym często nagie kobiety lub palmy. Fryzurę stanowiły włosy zaczesane do tyłu i uniesione z przodu w charakterystyczny „kaczy kuper”. W przekazach medialnych bikiniarzy często określano mianem chuliganów lub bumelantów.

Pamiętam, że w latach 60. XX wieku na ulicach kolskiej Starówki często widywałem starszych od siebie chłopaków, którzy upodabniali się do tej subkultury. Znałem niemal wszystkich i byli oni dla nas, kilkunastoletnich wyrostków, wzorem do naśladowania.

Sam również starałem się przypodobać – może nie tyle dziewczynom, ile swoim kolegom – nieco odmiennym ubiorem. Do dziś zachowały mi się buty zwane „bitelsówkami” oraz wzorzysty krawat. Włosy musiały być długie, najlepiej sięgające ramion. Obowiązkowym dodatkiem był grzebyk do włosów widoczny w lewej kieszonce marynarki oraz kieszonkowe lusterko z bohaterami filmowymi, głównie z serialu „Bonanza”. Dla szpanu nosiło się papierosy Marlboro lub Camel. Ręce trzymane w kieszeniach spodni były oznaką niezależności. Później pojawiło się także tranzystorowe radio „Szarotka”.

Kolski bikiniarz, zwłaszcza ten ze Starówki, mógł zaopatrzyć się w odpowiedni ubiór w sklepiku pani Idziakowej przy placu PZPR. Mówiono, że posiadała ona towary sprowadzane przez rodzinę z USA.

A dziewczyny? Jak to Kolanki – były, są i będą najpiękniejsze. One również ubierały się odważnie i zwracały na siebie uwagę. Znane mi dziewczęta z kolskiej Starówki nosiły krótkie spódniczki, często rozcięte z przodu lub z tyłu, wysokie buty z cholewami sięgającymi nawet ponad kolana oraz nylonowe pończochy, tak zwane kaprony, obowiązkowo ze szwem. Do tego dochodziły barwne bluzki lub sweterki z głębokimi dekoltami oraz kolorowe apaszki na szyi.

Chciałeś czy nie – musiałeś się za nimi obejrzeć. Nazywano je Kiciami, Kociakami lub Bikiniarkami.

W późniejszych latach wśród dziewcząt zapanowała moda na spodnie „ogrodniczki”. Jeszcze do lat 60. XX wieku na kolskich ulicach praktycznie nie spotykało się dziewcząt i kobiet w spodniach. Nie były one jeszcze modne, choć z pewnością praktyczne. Widok Kolanki w spodniach budził wówczas niemałą sensację.

Cóż, ten barwny, pełen kolorów pejzaż ulic kolskiej Starówki już dawno i bezpowrotnie zanikł.

Foto: Nie zachowały mi się żadne zdjęcia z tamtych lat. Liczę jednak na Państwa wyobraźnię, która uzupełni mój opis.

Tekst opracował Ryszard Borysiewicz
 
Zdj. wygenerowane

Blog Burmistrza
Miasta Koła

Kalendarium wydarzeń

Strona stworzona przez F&A MEDIA